

| globtroter.tv |
| Archiwum | ||
|
Jest taki kraj, kraj-cywilizacja powiadają. Do kraju tego wróciłem ponownie, bo czułem się nienasycony, głodny, z nieskrywaną żądzą zagłębienia się w nim po uszy – ten kraj to Iran. Doskwiera mi to, że o Iranie wiemy tak niewiele. W mediach dominuje bad image, który krzywdzi zdecydowaną większość jego zacnego i dumnego narodu. Jeśli już pojawia się wzmianka o Iranie, to na jeden z następujących tematów: bomba nuklearna, fundamentalizm islamski, wykreślenie Izraela z mapy świata...
Iran wita wjeżdżających spojrzeniami Chomeiniego spoglądającego z czterometrowych, zawieszonych nad bramą wjazdową portretów. Portret dawnego przywódcy duchowego Szyitów, twórcy i kontynuatora Republiki Islamskiej przypomina o koranicznych świętościach, jakie stoją tu na straży moralności.
Istnieje kilka tras wybieranych przez turystów w drodze do Iranu. Najbardziej znany sposób to dwudniowa podróż autokarem ze Stambułu do Teheranu. To ekonomiczne rozwiązanie, ale bardzo męczące. Inne trasy wiodą przez okoliczne państwa, do których z Polski możemy dostać się europejskimi tanimi liniami lotniczymi. To nie obciąży zbytnio naszego portfela, a przy tym pozwoli zwiedzić sąsiadujące z Iranem kraje. Nieraz sporo problemów mają turyści, którzy zdecydowali się przekraczać granicę turecko-irańską, na terenach tureckiego Kurdystanu.
27 kwietnia, SMS, 20:46 Od dwóch godzin już samotną żeglarką jestem. (…) Kotwica OK, taktiki tylko czasami. Do usłyszenia. Etap: Puerto la Cruz (Wenezuela) – Panama Kwiecień 2008 Źle się czuję! I to tak mocno, trzęsę się z zimna, chodzę w polarze, nic nie mogę zjeść, i nie mogę spać. Może to adaptacja? Tylko, czemu tak długo?
Angielski termin „rafting” na stale zagościł w naszym języku, a pod tym pojęciem kryje się spływ rwącą rzeką, zwykle pontonem. Do uprawiania raftingu konieczna jest zatem odpowiednia rzeka, których w naszej płaskiej Polsce jak na lekarstwo. Niektóre kraje zostały hojniej wyposażone przez naturę, na przykład w Nowej Zelandii, czy małej Kostaryce rafting można uprawiać na dziesiątkach rzek.
Stoimy na szczycie wzgórza Phousi, które wyrasta w środku miasta Luang Prabang. Zmęczeni z trudem łapiemy oddech, ale jednocześnie z ciekawością rozglądamy się dookoła. W dole widać Mekong i jego dopływ Nam Khan z malowniczym mostem. Na wzgórzu znajduje się stupa That Chom Si z 1804 r. i kapliczki. Zwieńczona złotobarwną iglicą stupa jest widoczna z każdego miejsca w okolicy, błyszczy w słońcu niczym kosmiczna antena.
Syria ma niezbyt dobrą opinię, ale okazuje się, że można się tu dostać łatwo i dość szybko, a powitanie ze strony mieszkańców jest wyjątkowo ciepłe. Rozmów o polityce najlepiej unikać – takich dyskusji po prostu nie warto zaczynać! Dla turystów lubiących archeologię będzie to jedno z najciekawszych miejsc na ziemi, a chrześcijanie będą mieli wiele okazji, aby zobaczyć ślady Krzyżowców docierających w rejony Bliskiego Wschodu.
Położona na jednym z najdalej wysuniętych na zachód obszarów Polski kraina Międzyodrza to obszar w dużej części dziki i niedostępny. Poprzecinany siecią kanałów bagnisty teren stanowi raj zarówno dla ptaków oraz rzadkich gatunków roślin, jak i spragnionych przygód i kontaktu z dziewiczą naturą globtroterów. Międzyodrze to jeden z zakątków Polski, który dla naszych rodaków wciąż pozostaje,terra incognita…
Sasza przyłożył kieliszek do ust. „Dzisiaj nie zdążę otworzyć sklepu przed siódmą” – pomyślał. Ociężale zdjął gumowe buty. Przepoconą i pełną źdźbeł koszulkę cisnął w kąt. „Czy te sianokosy nigdy się nie skończą?” – zastanawiał się przez chwilkę. Usiadł na ganku i wlał sobie kolejny kieliszek. – „Cała wieś uważa mnie za alkoholika. Ale to tylko zazdrość. Nie piją, bo nie mogą już na wątroby. A moja jest najmłodsza we wsi, czterdzieści wiosen będę miał dopiero za dwa lata”!
Piotr Morawski przyszedł na spotkanie do naszej krakowskiej redkacji nawet kwadrans przed umówionym czasem, w mróźne przedpołudnie, z plecakiem, zziebnięty, jak po górksiej wędrówce. Przyniósł swój laptop Mac i przegrał nam masę pięknych zdjęć ze swoich wypraw. Grzecznie usiadł, wypił herbatę z sokiem malinowym, zjadł szarlotkę i dużo nam opowiadał. Po prostu ideał rozmówcy Globtrotera. |
||
| W numerze również: | ||
|
Zapraszamy do Iranu! Tej zimy stawiamy na Iran! Wraz z naszymi autorami poznamy różne oblicza tego ciekawego kraju. Zamieściliśmy także krótki wywiad z jego ambasadorem. W materiale jest sporo zdjęć kobiet, także z odsłoniętymi twarzami. Okazuje się, że jak wszędzie, także i tam kobiety pragną się podobać, a młodzież chce się uczyć i dobrze bawić. Zachęcamy do przeczytania relacji z samotnej podróży dookoła świata 22-letniej kapitan Marty Sziłajtis-Obiegło, która w swoich „gorących” mailach opisuje walkę z żywiołem, samotnością i przekazuje nam energię i radość życia. Ten tekst trzeba przeczytać, a zdjęcia ślicznej Marty podbiją serca każdego, nie tylko żeglarzy. Jak zwykle nie zawiedzie nas nasz francuski fotoreportażysta Eric Lafforgue. Tym razem zobaczymy Syrię jego oczami. O dawnej stolicy Laosu Luang Prabang opowiada amator podróży wszelakich i dobrego laotańskiego piwka Bogdan Floriańczyk. Za sprawą Argymira Iwickiego poznamy pewne dziwne miasteczko w Serbii. Chłopcy z Gryfina zarażąją upodobaniem do pływania kajakami po zamulonych kanałach i bagnach na Międzyodrzu, gdzie kwitnie życie przyrodnicze. Jacek Torbicz pokaże się od sportowej strony w walce z żywiołem wodnym. No cóż nie możecie nam zarzucić, że tylko góry i góry, staramy się, aby także było nieco wody. Ale jest też kolejny odcinek pamiętnika górskiego Krzysztofa Wielickiego i wywiad z Piotrem Morawskim. Anna van der Kotteck |
||
| Dostępność numerów | ||
|
Nakład numeru 3, 4, 9, 13, 14, 17 oraz 18 jest wyczerpany. Pozostałe numery są dostępne. |
||
| Nasi Partnerzy | ||
| Patronaty [wszystkie] | ||
|
|
||