

| globtroter.tv |
| Archiwum | ||
|
Burkina Faso w języku Mossi, którym mówi prawie połowa mieszkańców znaczy "kraj prawych ludzi". Kraj do 1984 nazywał się Górna Wolta, nazwa pochodziła oczywiście od dorzecza górnego biegu rzeki Wolty. Jeszcze wcześniej obszar ten należał do Francuskiej Afryki Zachodniej.
Kolejna część niepublikowanego wcześniej, pamiętnika autora pierwszego w historii zimowego wejścia na szczyt Mt. Everestu.
Nadszedł czas fotograficznej niemocy. Cóż bowiem fotografować, gdy za oknem szaro, ponuro… Zima to nie tylko szare niebo i nijakie, krótkie dni. Zima to przede wszystkim wyśmienity czas na fotograficzne wspomnienia, porządki. Pamiętajmy jednak, że bywają także słoneczne, śnieżne dni - wtedy koniecznie trzeba wyjść na powietrze z aparatem i łapać ulotne piękno śniegowych płatków, szronu czy zasp. Wbrew pozorom, czas zimy to okazja do zrobienia wyjątkowych zdjęć. Właśnie o tym, – co fotografować i jak do tego podejść, mam zamiar napisać w tym artykule
Wejście na Orizabę opisałem sześć lat temu, po mojej trzeciej pozaeuropejskiej wyprawie. Od tego czasu zjechałem przysłowiowe pół świata, spędzając kilkanaście czy kilkadziesiąt miesięcy na sześciu kontynentach. Wtedy miałem dużo fantazji i mało pieniędzy. Podczas półtoramiesięcznej podróży po Meksyku prawie wszystkie noce spędziłem na dworcowej ławce czy dzikiej plaży, schudłem 11 kg, choć zawsze byłem szczupły. Odważyłem się spełnić swe marzenie i nic poza tym się nie liczyło...
"...the sky is the limit" ...muszę tylko uważać, żeby nie przegiąć, bo margines błędu będzie bardzo mały.... Tam, kiedy wjeżdżasz na pustynię cała ta filozofia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie... Jesteś: ty, twój rower i droga... Myślisz tylko o tym, co zrobić, żeby nie stracić inicjatywy... bo margines błędu jest bardzo mały. Dobrze wiesz, że jesteś na krawędzi własnych umiejętności, strachu i wytrzymałości... i to trzyma cię w formie, tam pracujesz na 120% swoich możliwości...
Przed laty umówiłem się na radiowy wywiad ze słynną himalaistką Anką Czerwińską, my czekaliśmy w studio Radia Kraków, ona miała pojawić się wkrótce w siedzibie Polskiego Radia w innym mieście. Mówiłem swobodnie do radiowego kolegi, myśląc że nikt nas nie słyszy: Czy ty ją widziałeś? Jakie ona nosi bryle! Jak ona się wspina, jest zupełnie ślepa! Wtem zmartwiałem, ze słuchawek popłynął głos Anki Czerwińskiej: widzę, widzę... Na szczęście nie trzasnęła drzwiami, nie wyszła, nie obraziła się, a wszystko obróciła w żart. Z miejsca ją polubiłem i stałem się potem jej prawdziwym fanem. Myślę jednak, że przyczyniłem się nieco do tego, że wkrótce swoje "bryle" zamieniła na soczewki.
W górach Azji choroba górska doczekała się licznych nazw: tunk, bis lub mundara, w Himalajach nazywana jest biszka-chaba, co znaczy: choroba górska i jadowite powietrze. Nazwa Hindukusz wywodzi się z hindi, jest to zbitka słów Hindus i kuszten - zabijać. Góry które zabijają tego, kto ośmieli się je przekraczać... W górskich regionach Ameryki Południowej używano różnych nazw choroby. Obok najpowszechniejszej nazwy soroche, rozpowszechnionej na terenach Państwa Inków, spotkać można określenia puna (Boliwia i Chile), czy paramos (Kolumbia).
W moim wspomnieniu wsi z dzieciństwa, widzę je bardzo wyraźnie. Pstro wymalowane, innym razem czarne jak smoła od upływu czasu i pokostowania lub wyblakłe od deszczów i słońca. Chaty i stodoły. Pięknie wpisujące się w krajobraz; z dachami pokrytymi gontem przypominającymi grzbiety ciemnych pagórków. Tym wspomnieniom towarzyszy specyficzny zapach skansenu i siana. Dziś wielu z nich już nie ma, ich miejsce zajęły pustakowe kloce pokryte blachą, często od lat straszące brakiem wykończeń zapewne z braku pieniędzy właścicieli. Nieproporcjonalne, niezgrabne, jakby na złość zakłócające harmonię otoczenia… Pozwólcie Państwo oprowadzić się szlakiem architektury drewnianej Małopolski;przyjrzeć się pięknu surowych szałasów i arcydziełu snycerki podgórskich kościółków.
Hardangervidda to największy górski płaskowyż w Europie, a na jego terenie znajduje się największy Park Narodowy w Norwegii zajmujący obszar 3422 km2. Znajduje się on w kraju Hordaland, ok. 80 km na wschód od Bergen. Średnia wysokość płaskowyżu wynosi ok. 1100-1400 m n.p.m., choć na jego terenie znajdują się też wyższe szczyty jak chociażby najbardziej charakterystyczny na tym obszarze – Harteigen (1690 m n.p.m.). Ten gnejsowy ostaniec przypomina nam o tym, że kiedyś było tu pasmo górskie. |
||
| W numerze również: | ||
|
Tym razem najwięcej miejsca poświęcamy Buriana Faso. Egzotykę tego afrykańskiego kraju, w ciekawy sposób przybliżają nam Łukasz Odzimek i Jakub Pająk. „ósemka” to bardzo górski numer. Przeczytacie tam kolejną część pamiętnika Krzysztofa Wielickiego, relację z wejścia na meksykański wulkan Orizabę, jest też opis kapitalnej wyprawy rowerowej na płaskowyż Altiplano w Ameryce Południowej Grzegorza Szyszkowskiego i artykuł o Hardangerviddzie, też płaskowyżu tyle, że europejskim. Dla dopełnienia górskości tego numeru drukujemy wywiad z himalaistką Anką Czerwińską oraz przybliżamy problematykę choroby górskiej. W Zoomie tym razem o Somalii. Do tego wszystkiego dorzucamy porady fotograficzne, recenzje i opisy sprzętu. |
||
| Dostępność numerów | ||
|
Nakład numeru 3, 4, 9, 13, 14, 17 oraz 18 jest wyczerpany. Pozostałe numery są dostępne. |
||
| Nasi Partnerzy | ||
| Patronaty [wszystkie] | ||